Wyobraź sobie, że chcesz załatwić prostą sprawę urzędową przez internet, ale ekran nagle staje się czarny, a napisy znikają. Albo że aplikacja urzędu mówi do Ciebie w języku, którego kompletnie nie rozumiesz. Dla wielu osób z niepełnosprawnościami to codzienność w zderzeniu z polskimi stronami WWW Jednostek Samorządu Terytorialnego (JST).

Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli nie pozostawia złudzeń: żadna ze skontrolowanych stron internetowych urzędów nie była w pełni dostosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Cyfrowa ściana: 100% stron z błędami

Kontrolerzy NIK wzięli pod lupę 34 strony internetowe należące do 16 instytucji samorządowych. Wynik? Czarno na białym widać, że dostępność cyfrowa wciąż traktowana jest po macoszemu. Urzędnicy musieli zmierzyć się z 26 ustawowymi kryteriami. Żadna witryna nie zdała egzaminu na piątkę.

Jak wygląda skala zaniedbań?

  • 1 strona – była najbliżej ideału, nie spełniając tylko jednego wymogu.
  • 19 stron – miało problem z 2 lub 3 kryteriami.
  • 10 stron – ignorowało od 4 do 6 zasad.
  • 4 strony – pominęło aż od 7 do 11 kluczowych wytycznych!

Co poszło nie tak? Najczęstsze grzechy główne webmasterów w JST:

  1. "Ślepe" grafiki (24 strony): Brak alternatywnych opisów (tzw. ALT-ów) do zdjęć i grafik. Programy czytające dla osób niewidomych były w tych miejscach całkowicie bezradne.
  2. Multimedia bez wsparcia (10 stron): Filmy i nagrania bez napisów, transkrypcji czy audiodeskrypcji.
  3. Znikający tekst (10 stron): Po znacznym powiększeniu ekranu (funkcja kluczowa dla osób słabowidzących) zawartość stron po prostu przestawała być widoczna.
  4. Wykluczenie kolorem (4 strony): Przekazywanie ważnych informacji wyłącznie za pomocą barw – bariera nie do przejścia m.in. dla osób ze ślepotą barw (daltonizmem).

Informacja? Nie dla każdego. Ponad 87% urzędów oblewa test

Dostępność cyfrowa to jednak nie wszystko. Drugim, równie poważnym problemem okazała się dostępność informacyjno-komunikacyjna. Tutaj aż 14 z 16 badanych urzędów (ponad 87%) nie spełniło minimalnych kryteriów.

Obywatele ze szczególnymi potrzebami często odbijają się od ściany już na etapie szukania podstawowych informacji o tym, czym dany urząd w ogóle się zajmuje. Na stronach masowo brakowało:

  • Nagrań w Polskim Języku Migowym (PJM) – aż na 27 stronach!
  • Tekstu łatwego do czytania i zrozumienia (ETR) – na 23 stronach.
  • Plików tekstowych odczytywalnych maszynowo – na 21 stronach.

Głuchy telefon w urzędzie, czyli bariery w świecie realnym

Problem nie kończy się na ekranie komputera czy smartfona. Przenosi się również do fizycznych budynków. Raport NIK wskazuje, że w 7 jednostkach (łącznie w 10 budynkach) zabrakło podstawowego sprzętu wspierającego osoby słabosłyszące.

Brak pętli indukcyjnych, systemów FM czy innych technologii ułatwiających odbiór dźwięku oznacza jedno: dla osoby z aparatem słuchowym wizyta w takim urzędzie staje się komunikacyjnym koszmarem.

Podsumowanie: Czas na wyciągnięcie wniosków

Ustawy o dostępności nie są jedynie "papierkowym wymogiem" unijnym – stoją za nimi realni ludzie i ich prawo do równego traktowania oraz samodzielności. Wyniki kontroli NIK to głośny dzwonek alarmowy dla samorządów. Czas przestać traktować dostępność jako opcję premium, a zacząć widzieć w niej standard nowoczesnego państwa.